USA trip, wycieczka po usa, stany zjednoczone, wyprawa do usa, zwiedzanie usa, wiza turystyczna, zdjęcia, przewodniki, bilety, samolot, wypożycz samochód, wypożyczalnia



USA trip, wycieczka po usa, stany zjednoczone, wyprawa do usa, zwiedzanie usa, wiza turystyczna, zdjęcia, przewodniki, bilety, samolot, wypożycz samochód, wypożyczalnia

Kto nas odwiedził?
USA trip, wycieczka po usa, stany zjednoczone, wyprawa do usa, zwiedzanie usa, wiza turystyczna, zdjęcia, przewodniki, bilety, samolot, wypożycz samochód, wypożyczalnia
RSS
 

Archiwum z kategorii ‘Podróż’

4-go lipca – Dzień Niepodległości

04 lip

Lot - 4 lipiec

Pobudka 4:00 rano. Skorzystaliśmy z darmowego busika, który zawiózł nas bezpośrednio pod sam terminal lotniska JFK. Po niecałych 2-óch godzinach byliśmy już w powietrzu lecąc w stronę San Francisco. Lot był spokojny, bez żadnych niespodzianek, a Michał też już wyglądał o niebo lepiej.
Zaraz po przylocie udaliśmy się po odbiór samochodu. Przypomnę tylko, że samochód mamy z wypożyczalni National natomiast samo wypożyczenie załatwialiśmy przez pośrednika, portal traveljigsaw. Goście z National chcieli nas naciągnąć na dopłatę do większego samochodu w kwocie 20$ dziennie tłumacząc, że wygodniej będzie się nam jechało, Michał jednak sprowadził zaraz wszystkich na ziemię i stanowczo zarządał takiego samochodu jaki zamówiliśmy. Po kilkunastu minutach na lotniskowym parkingu ukazała nam się nasza fura… szczęki nam opadły, gdyż dostaliśmy Chryslera Town & Country rocznik 2013 z pełnym pakietem wyposażenia. Wygląd jak wygląd, ale jak się go prowadzi. Już po pierwszych minutach jazdy wiedziałem, że jest to idealny samochód na naszą wyprawę.
W pierwszej kolejności udaliśmy się w kierunku oceanu, a dokładnie do Cliff house, restauracji usytuowanej na samym skraju klifu nad Oceanem Spokojnym. Niestety ceny jakie tam zobaczyliśmy były tak zabójcze, iż pokornie pojechaliśmy dalej. Na obrzeżach San Francisco niedaleko Golden Gate Park znaleźliśmy supermarket oraz Deli, w których zrobiliśmy pierwsze nasze wspólne zakupy. Zakupiliśmy wodę, ciastka, kilka sałatek i krokiety ;)


Trasa - 4 lipiec

Po skończonej uczcie pojechaliśmy w kierunku Legion of Honour. Po drodze jednak natrafiliśmy na miejsce, z którego rozpościerał się przepiękny widok na most Golden Gate. Widok był tym bardziej zaskakujący, iż most był w większości spowity mgłą. Zatrzymaliśmy się więc i pstryknęliśmy kilka fotek. Jadąc dalej przez miasto okazało się, że jedziemy słynną Lombard street, co prawda mieliśmy ten punkt zaliczyć dnia następnego, ale skoro już byliśmy na miejscu to postanowiliśmy zaliczyć krętą uliczkę. Podjechaliśmy również pod przystań, z której odpływają statki w stonę Alcatraz, więzienia usytuowanego na wyspie oddalonej o 2 km od brzegu w celu zakupu wejściówki na wszystkie Parki Narodowe, ale niestety nie było takiej możliwości. Widząc, że dochodzi godzina 15:00 pojechaliśmy do hotelu, gdzie na wejściu dostaliśmy butelkę wina z okazji naszego (mojego i Marzenki) miesiąca miodowego.
Pokój ku naszemu zaskoczeniu był olbrzymi, posiadał również całe zaplecze kuchenne oraz balkon z widokiem na parking. Po krótkim odpoczynku i odświeżeniu się ja, Marzenka i Wojtek pojechaliśmy do supermarketu Wallmart gdzie zakupiliśmy namiot i śpiwory oraz inne dodatki, które zapomnieliśmy wziąć z Polski. Ponieważ tego dnia był 4 lipca, czyli Dzień Niepodległości USA mieliśmy pójść do pobliskiego parku na pokaz fajerwerek, niestety większośc była bardzo zmęczona i podarowała sobie takie atrakcje. Ja i Wojtek postanowiliśmy jednak pojechać i to był nasz wielki błąd. Policja zorganizowała przed parkiem objazdy, przez co wjechaliśmy na autostradę w kierunku San Francisco i zabłądziliśmy. W efekcie końcowym zamiast przejechać 3 km przejechaliśmy ok. 40km, ale fajerwerki i tak zobaczyliśmy bezpośrednio z mostu, na który omyłkowo wjechaliśmy ;)



Simi


W oczekiwaniu na samochódNasze pierwsze zdjęcie w samochodziejedziemy na śniadaniezabawy z psem na plażyZa kilka dni my też tak będziemy nocowaćPacyfikEkipa nad OceanemCliff HouseKaktus przy Cliff HouseDusia na tle mostu Golden GateMost Golden Gate we mgleEagle's PointKtoś się dobrze bawiłNa jaskółkęOdpoczynek na polu golfowymNasza fura na kolejne 22 dniWszyscy w komplecieCzesio - maskotka naszego wyjazduPrzyłożenieFontanna przy Legion of HonourLegion of HonourUlice San FranciscoUlice San FranciscoDaga i WojtuśDagaWszędzie stromoCzesioSimi driverZjeżdżamy Lombard StreetZjeżdżamy Lombard Streetna tle Lombard Streetna tle Lombard StreetJutro i my się przejedziemy


 
Brak komentarzy

Post zamieszczony przez Szymon w kategorii Ciekawe miejsca, Podróż

 

Pierwsze problemy

03 lip
Nikomu nie życzę pobytu w szpitalu w USA. W dodatku w dzielnicy Queens, w pobliżu Jamaica. Trafiłem tam z powodu wysypki, która wystąpiła na mojej skórze na skutek przedawkowania rosyjskiej polopiryny podanej kilkukrotnie przez stewardessy i służby medyczne.
W każdym razie obraz gangsta na tej dzielni jest dokładnie taki sam jak z gry GTA. Z racji, iż plany trochę nam się zmieniły ze względu na poszukiwania szpitala, byliśmy zmuszeni nocować w pobliskim Super8 motel, za który zapłaciliśmy łącznie 240$. Były to oczywiście 2 pokoje o bardzo niskim standardzie położone w piwnicy budynku, ale przynajmniej mieliśmy dostęp do wody i łóżek co okazało się dla nas zbawienne po kilkunastu godzinach podróży.
I pamiętajcie nie bierzcie wyższych dawek leków niż jest to wskazane. Nikt nie chciałby przeżyć tego co ja czułem przez ostatnie 2 dni.



San


 
Brak komentarzy

Post zamieszczony przez Szymon w kategorii Ciekawe miejsca, Koszty, Podróż

 

W kierunku na zachód…

03 lip
Udało się ;) Przeżyliśmy pierwsze 24 godziny w podróży. Wsiedliśmy do samolotu Airbus A330-300 i ruszyliśmy w stronę Nowego Jorku. Samolot wygląda jak nowy, jakby dopiero zszedł z linii produkcyjnej. Dodatkowo każdy pasażer posiada pulpit interaktywny z dostępem do dużej ilości programów, muzyki i filmów. Posiłki muszę przyznać były bardzo dobre może i nawet najlepsze jak do tej pory biorąc pod uwagę wszystkie moje loty transatlantyckie, a było ich 9. Tak więc z czystym sumieniem mogę przyznać liniom Aeroflot ocenę 10/10 i na pewno będę z nich częściej korzystał.


Lot - 3 lipiec

Sam lot przebiegł bardzo sprawnie, wylądowaliśmy nawet kilka minut przed czasem. Podczas lotu zdążyłem obejrzeć 3 filmy ;) Po dotarciu na miejsce okazało się, że Michał jest w bardzo ciężkim stanie. Zrezygnowaliśmy więc ze zwiedzania miasta i zadzwoniliśmy po taksówkę, która zabrała nas do najbliższego motelu.
Wylądowaliśmy więc w dzielnicy Queens, a dokładnie w mieście Jamaica. Zameldowaliśmy się w motelu i poszliśmy do pobliskiego fast foodu Wendy’s. Michał zauważył karetkę więc udał się z Dagą na konsultacje natomiast ja i pozostała dwójka zamówiliśmy sobie po soczystym Beconatorze.
Tak właśnie wyglądały nasze pierwsze godziny w Ameryce.



Simi


Daga i WojtuśMarzenka i SimiTrasa lotu


 
Brak komentarzy

Post zamieszczony przez Szymon w kategorii Ciekawe miejsca, Podróż

 

Moskwa

03 lip
Kolejna noc bez snu. I już bez gorączki. Od kilku godzin gramy w kości i łamiemy zasady. Wojtek trochę przegrywa co nie najlepiej mu wychodzi. Przepiękny wschód Słońca.
Lotnisko Sheremetiev w Moskwie jest jednym z największych na świecie (No ok, chyba trochę przesadzam), w każdym razie co rusz obserwujemy start i lądowanie samolotu. Widzimy, także naszego ‘olbrzyma’, którym polecimy do NY. Z Dagmarą siedzimy pod ścianą i zbieramy pieniądze na podróż. Nikt tutaj, nawet babka na lotnisku sprzedająca okulary z D&G nie mówi ni w ząb po angielsku. Ludzie też jacyś dziwni.. Na śniadanie wcinamy kiełbasy i barszcz ukraiński. Całkiem dobry. Reszta pije drinki własnej roboty rozmajonej w butelce z colą, co jest dla mnie niedostępne ze względu na zażywane antybiotyki. Cudem przeżyłem chyba lot z Warszawy. Piękny poranek. W kawiarniach kroi się bagietki, czuć smażony bekon i zapach parzonej kawy. I to Słońce. Światłocień… Zmienia nastawienie i wprowadza chęć do życia. Faszyn from Raszyn to nie byle co i nawet miss Karbia miałaby tu niezła konkurencję.
Ładujemy komórki i baterie witalne choć jesteśmy tak zmęczeni, że nie zaśniemy. Szymon dzisiejszej nocy się rozchulał i bardzo dużo mówił. Pani przede mną układa owoce, a na pasie startowym i na drodze kołowania jak w ulu.
Właśnie wygrałem zakład o gin Bombay. To dobrze bo mam na niego wielką ochotę. Lubię tych ludzi z plecakami. Mają pewnie duży bagaż wrażeń. Sam mam po raz pierwszy plecak na lotnisku. Oby przeniósł nam wiele szczęścia.



San


Czesio chce się bawić, ale wszyscy już polegliMy już po śniadaniu, witamy kolejny dzień i chcemy się z Wami podzielić pięknym widokiem Słońca wyłaniającego się znad płyty rosyjskiego lotniska...


 
Brak komentarzy

Post zamieszczony przez Szymon w kategorii Bez kategorii, Ciekawe miejsca, Podróż

 

Podróż do Warszawy

02 lip
2 lipca. Południe. Pociąg Lublin – Warszawa Centralna – Warszawa Okęcie
Temperatura za oknem wysoka. Mam wrażenie, żee raczej jedziemy do Radomia na dożynki niż do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Czyli wielki świat i wielcy ludzie. I szerocy trochę też. Póki co wiatr zawiewa miedzy przejściem pociągu, a przedziałem. Natomiast dwóch dziadków wspomina komunizm i to jak wtedy było dobrze. W dodatku przytakują na wszystko co się powie, tak jakby się bali zostać ocenieni jako niekumaci. Nie jestem w stanie stwierdzić czy są w pełni sprawni umysłu.
Mam wrażenie, że dla PKP czas zatrzymał się wieki temu. I dla podróżnych też. Jeden gość nie ma zębów. Ani jednego. Patrząc na typowy krajobraz polskiej wsi za oknem zastanawiam się jak typ spożywa jedzenie. Zapach w przedziale też jest całkiem nieznośny i wystarczyło spojrzenie z Marzeną byśmy zrozumieli się bez słów. Szymuś robi notatki w dzienniku pokładowym. Mamy w planach dziś zaliczyć Moskwę. Tam też nocujemy na lotnisku. Dziadek do mnie zagadał i wystarczyło żebym raz go wysłuchał aby zająć mną monolog na pół drogi. Czeski film. Monty Python. Jeszcze do głowy przychodzi mi film Rejs.


Trasa - 2 lipiec

Pstryk. Strzeliłem fotkę Szymonowi z dziadkiem który opowiada rzeczy bardzo dziwne. I narzeka jedynie. Według niego jedynym dokumentem stwierdzającym tożsamość powinna być książeczka wojskowa, a komputery są wymysłem ku**y i szatana i wszystkie bilety powinny być wypisywane ręcznie. Szymon psiknął 3 razy, mam nadzieję, że to dobry znak, gdyż w ciągu najbliższych kilku godzin mamy trzy loty.



San


Wreszcie w pociąguJa i Pan ZdzisławChwytamy wiatr w żagleSan MiguelOstatni raz spoglądamy za siebieBalon nad WarszawąŻegnamy NarodowyCzesio GorolPo lizaczkuW drodze na OkęcieCała ekipa znowu w komplecie


 
Brak komentarzy

Post zamieszczony przez Szymon w kategorii Podróż

 
 
ALABAMA ALASKA ARIZONA ARKANSAS CALIFORNIA COLORADO CONNECTICUT DELAWARE DISTRICT OF COLUMBIA FLORIDA GEORGIA HAWAII IDAHO ILLINOIS INDIANA IOWA KANSAS KENTUCKY LOUISIANA MAINE MARYLAND MASSACHUSETTS MICHIGAN MINNESOTA MISSISSIPPI MISSOURI MONTANA NEBRASKA NEVADA NEW HAMPSHIRE NEW JERSEY NEW MEXICO NEW YORK NORTH CAROLINA NORTH DAKOTA OHIO OKLAHOMA OREGON PENNSYLVANIA RHODE ISLAND SOUTH CAROLINA SOUTH DAKOTA TENNESSEE TEXAS UTAH VERMONT VIRGINIA WASHINGTON WEST VIRGINIA WISCONSIN WYOMING