USA trip, wycieczka po usa, stany zjednoczone, wyprawa do usa, zwiedzanie usa, wiza turystyczna, zdjęcia, przewodniki, bilety, samolot, wypożycz samochód, wypożyczalnia



USA trip, wycieczka po usa, stany zjednoczone, wyprawa do usa, zwiedzanie usa, wiza turystyczna, zdjęcia, przewodniki, bilety, samolot, wypożycz samochód, wypożyczalnia

Kto nas odwiedził?
USA trip, wycieczka po usa, stany zjednoczone, wyprawa do usa, zwiedzanie usa, wiza turystyczna, zdjęcia, przewodniki, bilety, samolot, wypożycz samochód, wypożyczalnia
RSS
 

Devils Tower, Pomnik Szalonego Konia, Mount Rushmore, Badlands

21 lip
Witajcie… witajcie!



Trasa - 21 lipiec

Tym razem nie spaliśmy całą noc. Kto nie spał, ten nie spał ;) Najpierw połowę trasy przejechała Marzenka z Michałem, a następnie ja z Wojtkiem opanowaliśmy przednie siedzenia, by reszta w tym czasie mogła smacznie spać i wypoczywać. Pewnie nic Wam wcześniej nie wspominałem, ale prowadzimy system zmianowy, a mianowicie każdy kierowca jedzie z pilotem, który w razie jakichkolwiek problemów – głównie senności – jest w stanie go zmienić.


Jadąc kolejno przez miasta Cody, Buffalo, Gillette dotarliśmy około godziny 5:30 do miasteczka Moorcroft, gdzie zatankowaliśmy do pełna i posililiśmy się pysznymi pierożkami z farszem fasolowym oraz kawą. W tym też miejscu odbiliśmy z międzystanowej drogi 90 kierując się 35km na północ, gdzie znajduje się Devils Tower. Jest to komin wulkaniczny o wysokości 386 metrów licząc od jego podstawy. Posłużył on za lądowisko dla statków kosmicznych w filmie Stevena Spilberga pt. “Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Próbowaliśmy z Wojtkiem obudzić resztę ekipy by mogli zobaczyć ten niezwykły twór natury lecz spali jak zabici. Wykonaliśmy więc kilka zdjęć z bliska i z daleka i wróciliśmy do drogi numer 90 by podążyć dalej na zachód w kierunku stanu Dakota Południowa.


Trasa - 21 lipiec

Około godziny 8:30 dojechaliśmy do miasta Custer, gdzie wbiliśmy na jeden z kempingów i na wkręta skorzystaliśmy z pryszniców i toalety. Zrobiliśmy również kolejne pranie, uporządkowaliśmy graty w samochodzie, zjedliśmy śniadanie na świeżym powietrzu i skontaktowaliśmy się z naszymi rodzinami by potwierdzić, że dobrze się czujemy i wszystko jest w jak najlepszym porządku. Po kilku godzinach zasłużonego odpoczynku wyruszyliśmy w dalszą drogę.
Daleko w sumie nie zajechaliśmy, gdyż kolejna atrakcja była oddalona zaledwie 14km od kempingu. Mowa tutaj o Crazy Horse Memorial czyli Pomniku Szalonego Konia, który był wodzem plemienia Dakotów Oglala. Prace nad rzeźbą rozpoczął w 1948 r., na zaproszenie krewnego Szalonego Konia, wodza Dakotów Henry’ego Standing Beara, rzeźbiarz polskiego pochodzenia, Korczak Ziółkowski. Dziś prace te kontynuuje jego rodzina. Gdy zostanie ukończony, będzie największym na świecie pomnikiem. Rzeźba będzie miała 195 m długości i 172 m wysokości. Sama głowa, której wykuwanie zakończono w 1998 roku, ma 25 m wysokości. Dla porównania, znajdujące się 15 km na północny wschód głowy prezydentów wykute w zboczu Mount Rushmore mają wysokość 18 m. Projekt do 2007 roku kosztował łacznie 17 milionów USD, a pieniądze na ten cel zostały zebrane bez dofinansowania ze strony rządu czy jakiejkolwiek innej instytucji państwowej.


Na początku udaliśmy się do małego kina, aby obejrzeć film prezentujący historię powstawania rzeźby, a po seansie pozwoliliśmy sobie na zwiedzanie całego obiektu. Najpierw zaliczyliśmy sklepiki z pamiątkami, a następnie wyszliśmy na zewnątrz gdzie można było obejrzeć prawdziwych Indian prezentujących swój taniec. Z tarasu można również podziwiać oddaloną o jakiś kilometr rzeźbę i niestety ten widok musiał nam wystarczyć, gdyż był to najbliżej położony, niepłatny punkt widokowy. Oczywiście za kolejne 4$ od osoby można podjechać autobusem pod samą rzeźbę, lecz my stwierdziliśmy, że mamy przed sobą jeszcze inne atrakcje, na które również musi nam starczyć pieniędzy.
Tak więc pojechaliśmy dalej w kierunku wcześniej już wspomnianej góry Mount Rushmore, w której to Gutzon Borglum przy pomocy 400 robotników i rzeźbiarzy, wykuł głowy czterech prezydentów Stanów Zjednoczonych: (od lewej) George Washington (początek budowy 1930), Thomas Jefferson (1936), Theodore Roosevelt (1939) oraz Abraham Lincoln (1937). Każde popiersie ma wysokość około 18 metrów. Prace nad tym przedsięwzięciem prowadzone były w latach 1927–1941, a jednym z pomocników, który również brał udział w tym projekcie był wspomniany wyżej Korczak Ziółkowski.


Wiedzieliśmy, że mamy jeszcze długą drogę przed sobą więc sprawnie obejrzeliśmy ogromną rzeźbę i wróciliśmy na parking. Michał poprosił mnie o kolejne współrzędne więc poinstruowałem go, że jedziemy do Badlands. Wybrałem drogę 16A czyli tak zwaną Iron Mountain Road, ze względu na roztaczające się z niej piękne widoki. Droga w niektórych miejscach jest bardzo wąska i kręta dlatego trzeba wykazać się wzmożoną ostrożnością i najlepiej powstrzymać się od wyprzedzania. Te wszystkie serpentyny i ślimaki sprawiły, że zrobiłem się senny i nawet nie wiem, w którym momencie zasnąłem.


Niestety nawigacja wyprowadziła nas w pole i dotarliśmy do południowej bramy parku, a mieliśmy przejechać obok Rapid City i wjechać do parku od północy. Szybko naprawiliśmy błąd i mijając po drodze kilka opuszczonych miasteczek wróciliśmy na właściwą trasę. Co prawda straciliśmy godzinę czasu i dodatkowo z powodu zmęczenia musieliśmy zrezygnować z wycieczki po szlakach Badlands, ale znajdując się w samym centrum parku mogliśmy zaobserwować jego niezwykły krajobraz, który jest wprost księżycowy. Ziemia jest tutaj bardzo spękana, a wapienne oraz piaskowe skały, które rozsiane są wokół przybierają niesamowite kształty: wieżyczek, wąwozów lub stożków. Indianie z plemienia Siuksów nadali temu terenowi nazwę „Maco Sica”, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „złe ziemie”. Niedaleko parku położone jest miasteczko Wounded Knee, w którym to miała miejsce jedna z najbardziej okrutnych masakr Indian w Stanach Zjednoczonych. Żołnierze amerykańscy 29 grudnia 1890 roku zamordowali kilkuset nieuzbrojonych Siuksów – mężczyzn, kobiet i dzieci. W Badlands również zjedliśmy obiad, na który przyszło nam czekać około 45 minut. Najdłużej czekałem właśnie ja, gdyż zamówiłem spaghetti. Myślałem, że czas oczekiwania wynagrodzi mi jakość jedzenia lecz niestety i w tej kwestii się zawiodłem – makaron był rozgotowany i smakował jak woda z mąką. No nic w samochodzie czekają na mnie parówki ;)
Wyjeżdżając z Badlands wprowadziliśmy do nawigacji kolejne miejsce, a mianowicie Chicago, od którego oddzielało nas niecałe 1400km i 13 godzin jazdy. Zdecydowanie ten odcinek jest najdłuższym dystansem dziennym jaki przyszło nam pokonać do tej pory. Tak więc dobranoc wszystkim i do zobaczenia w Chicago ;)



Pozdrawiam
Szymon


Wieża diabłaWojtek i Devils TowerDakota Południowa wita nas - to już 7 stanPomnik Szalonego Konia - wodza plemienia Dakotów Oglala (na pierwszym planie finalna rzeźba wykonana w gipsie, a w oddali oryginał, które jest rzeźbiony od 65 lat przez rodzinę Ziółkowski)Pomnik Szalonego Konia, prace nad wykuciem samej twarzy trwały równo 50 latTipi w muzeum IndianMichaś chyba będzie walczył ;)Patrząc z bliska dopiero widać wielkość tej rzeźbyW tle rzeźba Szalonego Koniai foteczka z miejscowymi IndianamiDusia motylek ;)Mount Rushmore (wykute w skale głowy prezydentów USA, od lewej Washington, Jefferson, Roosevelt, Lincoln)Mount RushmoreWyjeżdżamy z Dakoty Południowej i ruszamy na podbój Chicago, mamy do przejechania około 1500 kmWitamy w Minnesocie ;)


 
Brak komentarzy

Post zamieszczony przez Szymon w kategorii Ciekawe miejsca, Podróż

 

Odpowiedź

 
Couldn't connect to server: Connection timed out (110)